gjery napisał(a):
Ale co tu się dziwić przedmiotom martwym i ich właściwościom. Przecież wiadomo że świat rządzi się prawem Murphy’ego. Wspomniany cjanoakryl zawsze wyleje nam się na spodnie i sklei się z "gaciami" a jak ktoś nie nosi, to sklei się z nogą jeszcze paskudniej że tylko włosy rwać i wyć.
Taaa.... ostatnio tak miałem, że przy podklejaniu skrzydła cyjanoakrylem, skubany ściekł mi w dużych ilościach na nogawkę na łydce i skurczybyk zaczął się krystalizować, oczywiście mocno się nagrzewając. Poparzył mnie w łydkę i poczułem dopiero że mi tam skapnął. Parzył niemiłosiernie,chcę odciągnąć nogawkę od nogi, a tu nie da się, przykleił się do skóry i dalej parzy

Pięć minut cierpiałem, czekając, aż ostygnie i przystąpiłem do odklejania, a że nie mam debondera w domu, to trzeba było wyciąć kawałek spodni dookoła sklejonego miejsca i powoli odrywać od skóry. Ale nie dało rady odrywać OD skóry, tylko oderwałem razem ZE skórą. Od wtorku chodzę z dziurą i purchlem dookoła niej w łydce. A spodnie do wyrzucenia

Ale to mnie nauczyło, aby nie stosować dużych ilości cyjaka na raz, ale na kilka razy po paru kropelkach

Tak poza tym, to też często tak mam, że zapominam o różnych rzeczach, gdzie odłożyłem itp.. Przykładem może być dzisiejsze latanie na hali helikiem: zdjąłem kabinkę, włożyłem akumulator, założyłem kabinkę, załączam model. Regulator pika, że gotowy do pracy, a ja ściągam kabinkę, patrzę się na pakiet i pytam się kolegi: "Nie widziałeś gdzieś mojego akumulatora?". Albo wymieniałem dzisiaj serwo w jednym z modeli samolotów i odkręciłem śrubki, którymi przykręcone było serwo. Odkładam śrubokręt koło modelu, serwo do skrzynki ze sprzętem, po chwili patrzę: śrubokrętu nie ma. 5 minut szukania i znalazłem go w innym pomieszczeniu modelarni, a nikt nawet nie podszedł wtedy do mnie, a ja nie pamiętałem, abym podnosił ten śrubokręt w międzyczasie. Więc nie tylko wy macie zaniki pamięci czy jakieś inne sklerozy
