Wiem, że większość lata cały sezon ale jak już kiedyś napisałem jak temperatura jest poniżej 10 st. to z domu nie wychodzę
A że dziś było 20 st. więc trza było wywlec na łąkę całą swoją menażerie.
Praktycznie wszystkie modele do oblatania, dwa ganc nówki

i jeden po wymianie silników na większe.
Zdjątka po oblocie więc widać jakie miałem przygody.
No ale po kolei:
Mój ulubiony model Twin Star II po wymiana silników na rozmiar większe, na razie źle mu wyszła na zdrowie ta zamiana. Przy maksymalnym ciągu wpadają w takie wibracje, że mało co gondoli nie pourywałem. Maksymalnie mogę latać na 1/2 ciągu. Śmigła wyważałem więc na razie nie wiem o co chodzi.
Następny model to Minimoa z Hobbhy Kinga. Pierwszy lot całkiem całkiem, zrobiłem dwa kółeczka i postanowiłem wylądować. Podczas oblotu bardzo mocno mnie zdziwiła reakcja na lotki. Praktycznie co dotkłąem lotek aby skręcić model zaczynał zwalać się na skrzydło. Wylądowałem kierując samym sterem kierunku. A tu za to model bardzo dobrze reaguje na kierunek.
Niestety drugi wyrzut, próba skorygowania lotu lotkami skończyła się kretem. Zrobił klasyczny cyrkiel i już

. Straty niewielki pare kropli CA załatwi sprawę. Jak będę miał czas to jutro następna próba.
No i ostatni model VEGA. Tu muszę się przyznać miałem małego stracha. No ale se powiedziałem świat do odważnych należy. Silnik na maksa silny wyrzut i ... 1.5m ode mnie wbił się pionowo w ziemie.

Siadłem i zacząłem dumać kurna co jest. Lotki ustawione jak kazali 5mm w górę więc czego ta cholera chce. Przy okazji na fotkach widać snap wyrwał się z dżwigni na serwie.
Po chwili dumania .... jak to Motylasty mawia
dopadła mnie esencjonalna postać głupoty podczas ustawiania nadajnika. Zrobiłem sobie różnicowe wychylenie lotek a przy okazji chciałem delikatnie skorygować wychylenie wysokości. No i se tak skorygowałem to wychylenie wysokości, że wyszedł mi rewers. Pomyliłem + z -. Jak se wajchę pociągnąłem coby skrzydło w górę miało leciało to wyszło jak wyszło. Po korekcie i zmiany + na - już wszystko było cacy.
Wrażenia fajne. Pierwszy raz latałem skrzydełkiem. Trzeba się trochę przyzwyczaić bo jest dość nerwowe ale lata się kapitalnie. Tylko ten mój silnik robi tyle hałasu, że ludziska się mi naszły z okolic.
A i jeszcze jedno spostrzeżenie. Czym większy wiatr tym skrzydło lepiej lata

. Czy u was też tak jest?
Snap przyklejony CA do dźwigni wytrzymał tylko 4 lądowania więc po 2 godz. musiałem się zwijać do domu.
Załącznik:
1.jpg [ 148.92 KiB | Przeglądane 6561 razy ]
Załącznik:
2.jpg [ 85.36 KiB | Przeglądane 6561 razy ]
Załącznik:
3.jpg [ 33.55 KiB | Przeglądane 6561 razy ]
Załącznik:
4.jpg [ 31.33 KiB | Przeglądane 6561 razy ]