Zakupiłem ten model
http://www.nastik.pl/phoenix-magic-p-1456.html . Po wyposażeniu silnik- E-max BL 2215/20 1200 kv (nowy), odbiornik Corona 6ch synteza, regulator TR 30A (nowy), serwa HXT 900 (4 szt. nowe), pakiety 3S 1300 20C odbył się oblot. Od pierwszego startu widać było że wystąpiły jakieś zakłócenia, świadczyły o tym kopnięcia sterów i nierówna praca silnika - udało się wylądować. Drugi lot - to samo. Po powrocie wymieniłem regulator na TP 25A i drugi odbiornik Corona wzięte z modelu Handyman w który pracowały bezawaryjnie przez cały ostatni rok. W ostatnią niedzielę ponowny oblot. To samo, więc decyzja o szybkim lądowaniu i kiedy model zawracał w lewo nastąpiła całkowita utrata sterowania. Model w lewym przechyle uderzył w ziemię, całkowicie rozbity, skrzywiona oś silnika. Po sekcji ,,zwłok,, podłączyliśmy elektronikę (silnik przy domku a serwa na kablach) i kolega z pracującym na średnich obrotach silnikiem oddalił się. Po ok. 100m odbiornik się rozbindował.
Następnego dnia regulator i odbiornik które uczestniczyły w kraksie ( z ciekawości, ryzyk-fizyk, przecież w nim latały) włożyłem do Handymana i ... wykonałem dwa normalne loty !

. Następnie wymieniłem skrzywioną ośkę w silniku i również założyłem do Handymana . Dzisiaj wykonałem również dwa normalne loty !

. Tak więc elektronika jest sprawna.
Została jeszcze jedna kwestia i to chcę poddać pod rozwagę kolegów.
W modelu tym serwa lotek znajdują się przy samej nasadzie skrzydła. Po zamontowaniu skrzydeł przy samym kadłubie, kadłub ma szerokość w tym miejscu ok 4 cm. W kadłubie ciut niżej umieściłem odbiornik, odległość między serwami a odbiornikiem była mniejsza niż 5 cm.
Czy bliskość serw mogła zakłócić pracę odbiornika ?